After all…
No i już po wszystkich egzaminach… Angielski, jak już chyba wspominałem, albo nie, 30/30… Polski 20/20. Coś mi za dobrze te bezsensowne ustne testy poszły.
Powiedzmy, że zacząłem wakacje. Powiedzmy.
W przyjaźni wszystko się sypie, niektórzy w paczce się kłócą, ja sam nie wiem czemu się oddalam od nich wszystkich. Jakoś mi już tak bardzo nie zależy na nich. Znalazłem swój pojebany świat, znalazłem debilnego siebie. Jakoś nie potrafię szczerze z nimi, a szczególnie z jednym z nich, rozmawiać. Wczoraj przez pięć minut przytulał mnie i prosił, żeby wrócił do niego, bo on bardzo tęskni za naszą przyjaźnią…
Nie wiem… Jakoś nie potrafię.
Z NIM jakoś nie piszę, może to lepiej… Wiem, że to czytasz, ale nie chcesz, żebym o tym wiedział. Może nie przeszkadza CI to wszystko, może nadal CI choć trochę na mnie zależy, jeśli wogóle kiedykolwiek tak było….
Najgorsze przede mną. Wybór uczelni, miasta. Warszawa raczej nie, tam będą ‘przyjaciele’ a nie wiem, czy potrafiłbym ich nadal widywać tak często. Lublin też nie wiem… Tam będzie ON i jego najlepszy przyjaciel. Z lekarskich kierunków zostaje mi ten w Białymstoku. Może uda mi się tam dostać. Jak nie, to albo pójdę na chemię, albo na farmację. Sam już nie wiem….
Muszę jakoś się zdecydować, co chce studiować, gdzie no i oczywiście czy chce być z NIM, z ‘przyjaciółmi’, a może sam…
Why this is happening to me…
Jakiż to jest przezabawny filmik na youtube xd
Miło by było mieć już za sobą ten polski… Masakra, jeszcze temat taki pojebany sobie wybrałem… Przenikanie się świata fantastycznego z realnym w dramacie i prozie oraz przedstawienie tego zabiegu artystycznego w wybranych utworach…
Wczoraj pisałem z jakimś chłopcem ; ) Dwa lata młodszy jest ode mnie, z miasta oddalonego o jakieś 30 kilometrów… Jak ojciec samochód da, to może któregoś dnia pojadę do niego, spotkać się, pogadać… Nie zmienia to faktu, że nadal o NIM pamiętam. Czuje, że trudno mi będzie kiedykolwiek o NIM zapomnieć. Rozmawiałem z sorką od chemii i pocieszał mnie. Może jednak będzie trochę tylko poniżej 90%. Nie zmienia to faktu, że nie wiem, czy z boli będzie 70%… Masakra. Może jakimś cudem uda mi się dostać gdzieś na medycynę. Pytałem się też, gdzie jest dobra chemia. Powiedziała, że na wat najlepiej na chemię materiałową, bo na umcs jest jakaś kosmetyczna, czy coś… Może jednak na farmację pójdę… Koleżanka mi poradziła, że to już lepsze niż chemia bo tego samego będę się uczył, ale jednak to coś związanego z medycyną będzie… Jeszcze muszę się zastanowić nad wszystkim.
A tymczasem wracam do nauki pracy… Jutro o tej porze będę już pewnie po całym egzaminie, czekał tylko na wyniki xd
Better…?
Powiedzmy, że jest lepiej… Dziś po ustnej maturze z angielskiego, 30/30. ON 29/30. Dobrze było, pochwalili mnie za wymowę. Nie zatrzymywałem się, wymowa była git, może słownictwo mogłoby byś lepsze, pośmialiśmy się trochę, było dobrze ; )
W czwartek jeszcze polski. Muszę przypomnieć sobie jeszcze całą pracę, ale będzie dobrze. Ten egzamin mi wcale nie potrzebny. Jak wrócę po wynikach biorę rower między nogi i jadę pić ; )
Pijemy ;p Piwa, wódki jakoś chyba nie mogę ruszyć, wolę trochę ogarniać temat, nie zgonować, tak jak zawsze… Może uda mi się być trzeźwym do końca. Nocować, może będę, może nie. Zależy, najchętniej pochodziłbym po mieście w nocy, wtedy jest takie puste i piękne… Może uda mi się z NIM pogadać, pokazać to wszystko, nie chce tego czytać, ja boję się. Może jednak uda mi się odważyć, a JEMU przeczytać. Może wtedy jakoś na to odpowie, bo nawet jeśli to przeczytał to nie odpisuje… Mam nadzieję, że nie zrobi czegoś takiego, że przeczyta to, ale nie będzie chciał, żebym wiedział, że czytał i ukrywał to. Może chce zobaczyć na co zdołam się odważyć… Ostatnio miałem taki dół, że już chciałem się do NIEGO przystawiać, dlatego musiałem oddać mu telefon, żeby zadzwonił po towarzystwo, bo nie chcę GO tracić…
Okuninka nie wypali, znaczy wypali, tylko nie w Okunince, ale w naszych domach, działkach, ogródkach ; ) O wiele lepiej, przynajmniej więcej będzie pieniędzy na %…
“Przyjaciele” się wkurzają, bo nie mam kiedy się z nimi spotkać, jak ja mogę, oni nie… W piątek chcą, żebym z nimi pił coś, gdzieś. Ale nie wiem, zapewne samochodem przyjadę i wkurzę ich, że pić nie mogę… Ostatnio nie mogłem, bo nie miałem transportu, a na rower nie było pogody… W piątek nie wiem, czy mój kacyk pozwoli mi na prowadzenie, no ale dam radę. Do wieczora wytrzeźwieję.

Ostatnie komentarze